niedziela, 29 grudnia 2013

Rozdział 4

Obudził mnie niesamowity huk. Przerażona otworzyłam oczy i zobaczyłam, że na dworze zaczęła się burza. Nie minęło dużo czasu kiedy kolejny raz zagrzmiało, a zaraz po tym zaczęła się ulewa. Byłam w to tak zapatrzona, że prawie zeszłam na zawał kiedy drzwi po mojej lewej stronie się otwarły, a po chwili obok mnie siedział już przemoknięty Harry.
- A ty nie powinieneś sapać ? - zapytałam, będąc w ciągłym szoku, bo nie wiedziałam co on o tej porze tutaj robi.
- Muszę coś załatwić, a ciebie odwieźć do domu - odpowiedział nawet na mnie nie patrząc. Dało się wyczuć że jest wkurzony.
- Wreszcie wrócę do domu. Ale jak będę miała kłopoty to cię zabije - powiedziałam a on spojrzał na mnie surowym wzrokiem. - A co idziesz załatwić? - moja ciekawość zawsze ze mną wygrywa.
- Nie interesuj się tym .
- Ojej nie bulwersuj się tak, tylko zapytałam - udawałam wielce obrażoną, ale nie zbyt długo. - A jak ja mam niby wejść do domu? - zapytałam po chwili ciszy.
- Zaskoczę cię, ale przez drzwi.
- Jak wejdę przez drzwi to moi rodzice będą się wypytywać gdzie byłam, a ja powiem że mnie znowu porwałeś i pójdzie na ciebie. Pasuje mi ten pomysł - powiedziałam z naciskiem na słowo ' znowu'.
- Zawsze musisz robić takie problemy?
- Nie musiałabym gdybyś w końcu się ode mnie odczepił - odpowiedziałam i spojrzałam na niego. Tak naprawdę dopiero teraz zauważyłam ile ma tatuaży. Jego ciemna karnacja i tatuaże świetnie komponowały się z białą bluzką i czarnymi rurkami oraz burzą loków na głowie. Był całkiem przystojny, ale jego charakter wszystko psuł. W całym swoim życiu nie spotkałam jeszcze tak upierdliwej i wkurzającej osoby jak on.
- Co się tak na mnie gapisz? - zapytał z uśmieszkiem.
- Zamyśliłam się, nie wyobrażaj sobie - odpyskowałam i odwróciłam twarz w przeciwną stronę. Resztę drogi pokonaliśmy w ciszy oprócz grającej muzyki w radiu.
- Zobaczymy sie jutro w szkole - odezwał się Harry gdy stanęliśmy przed moim domem.
- Jakoś nie koniecznie mnie to cieszy - posłałam mu fałszywy uśmiech.
- I tak wiem ze nie możesz się doczekać, aż znowu mnie zobaczysz
- Chyba cię gwizdło jeżeli tak myślisz. Dlaczego uczepiłeś się mnie, a nie ktoś innego? - moja ciekawość robi jak zawsze swoje.
- Bo to ty mi znalazłaś za skórę już pierwszego dnia w szkole a nie ktoś inny - odpowiedział. Mam tego chłopaka naprawdę dosyć. Chciałam jak najszybciej wyjść z samochodu, ale gdy pociągnęłam z klamkę drzwi nawet nie drgnęły.
- Możesz mnie wypuścić? Jeszcze przed chwila tak bardzo się gdzieś spieszyłeś. - Byłam cholernie ciekawa gdzie jedzie, ale postanowiłam dać sobie z nim spokój.
- Ależ oczywiście skarbie - odparł i wyszedł z samochodu. Obszedł go dookoła i otworzył drzwi z mojej strony. Przez moje ścierpnięte nogi ciężej było mi wyjść z auta, ale jakoś sobie poradziłam.
- Znajdę cie jutro gdzieś w szkole.
- Nie liczyłabym na to - odparłam i ruszyłam w stronę domu, wcale się nie obracając. W torebce znalazłam klucze i po cichu przekręciłam zamek. W środku panowała istna cisza i dookoła nie paliło się żadne światło. Stwierdziłam, że rodzice śpią dlatego jak najszybciej, ale i jak najciszej popędziłam do swojego pokoju. Nie chciałam robić żadnego zmieszania, ani hałasu dlatego szybko się umyłam, przebrałam w piżamę i położyłam spać. W między czasie dostałam sms'a od Mo że dotarła do domu. Moje myśli kierowały się ku temu jak uniknąć jutro Harry'ego w szkole, ale po chwili zasnęłam.

- Laura wstawaj w tej chwili i się przygotuj, bo musimy porozmawiać - powiedziała mama wchodząc do mojego pokoju. Po obudzeniu się moją jedyną myślą było to, że jest po mnie. Na pewno nigdzie już nie wyjdę do końca życia albo ograniczą się do miesiąca. Jeżeli tak to Harry na pewno mnie dzisiaj popamięta. Wyskoczyłam z łóżka i po wybraniu ciuchów ruszyłam do łazienki. Umyłam zęby, z pokoju zabrałam torbę z książkami, telefon i zeszłam na dół. W jadalni siedzieli już moi rodzice.
- O której wróciłaś do domu? - zapytał tato, a ja wiedziałam, że będę miała przechlapane.