poniedziałek, 17 marca 2014

Rozdział 6

- Co ja ci takiego zrobiłem, że aż tak mnie nie znosisz? - zapytał chłopak.
- Serio się pytasz? Dwa razy siłą wpakowałeś mnie do swojego auta bez mojej zgody, w dodatku raz zostawiając mnie w nim przez pół nocy i mnie pocałowałeś choć tego nie chciałam.
- Gdybyś dała mi dojść do słowa na tej imprezie to wiedziałabyś, że chciałem cię przeprosić za ten pocałunek. Ale przypominam ci, że uratowałem cię przed prawdopodobnym gwałtem.
- Za to już ci dziękowałam.
- W ramach podziękowania musisz iść ze mną do kawiarni.
- Nie. Nie mogę.
- Dlaczego?
- Mam karę. Przez ciebie w dodatku.
- Oj nikt się nie zorientuje. Chodź dalej.
- No naprawdę nie mogę Harry.
- Na godzinę, chociaż.
- Godzina i ani minuty dłużej - odpowiedziałam i ruszyliśmy do kawiarni, która była na rogu. Zajęliśmy stolik i złożyliśmy zamówienie. Ja wzięłam kawę mrożoną i pucharek lodów truskawkowych, natomiast Harry koktajl truskawkowy i babeczkę jagodową.
- Opowiesz mi coś o sobie? - zapytał chłopak, a ja spojrzałam na niego jak na wariata. - No co?
- Serio chcesz coś o mnie wiedzieć?
- Tak. A co w tym dziwnego?
- No nic. A co chcesz wiedzieć?
- Cokolwiek.
- Ehh.. No więc mam starszą siostrę, która pracuje w kawiarnii niedaleko naszej szkoły, ale niedługo może wyjedzie do L.A. Jestem pochodzenia Polsko - Brytyjskiego i przez 10 lat mieszkałam w Polsce, gdzie mieszkają moi dziadkowie. Uwielbiam siatkówkę, wesołe miasteczka. Chciałabym skoczyć na bungee, nauczyć się grać na perkusji i zrobić sobie tatuaż. Chyba tyle.
- Masz naturalny akcent brytyjski, pomimo mieszkania w Polsce przez 10 lat.
- Moi rodzice od małego uczyli mnie i moją siostrę angielskiego. Mój tata jest brytyjczykiem i chcieli żebyśmy umiały posługiwać się w obu językach.
- A skąd pomysł na skok na bungee?
- Szczerze to sama nie wiem. Jakoś tak zawsze chciałam to zrobić, albo skoczyć ze spadochronem.
- Ciekawe zainteresowanie - powiedział puszczając oczko, na co się uśmiechnęłam. Teraz wydaje się zupełnie innym chłopakiem niż jest zazwyczaj. Pomimo tego że go nie lubie, to o wiele bardziej lubię jego dzisiejszą stronę. W końcu kelner przyniósł nasze zamówienia.
- Kiedy masz urodziny?
- 5 sierpnia. A co? - zapytałam zdziwiona tym pytaniem.
- Nie nic, tak z ciekawości pytam. - Rozmawialiśmy przez bitą godzinę na przeróżne tematy. Śmialiśmy się z nauczycieli ze szkoły, dowiedziałam się że Harry też ma siostrę i jaki sport kiedyś uprawiał. Po godzinie postanowiłam się zbierać.
- Ja już powinnam iść, naprawdę nie chcę mieć jeszcze bardziej przechalpane - powiedziałam wyjmując portfel z torebki.
- Zostaw, ja zapłacę - powiedział chłopak.
- Ale ja mogę....
- Nie dyskutuj ze mną.
- No dobrze - Harry zapłacił kelnerowi i ruszyliśmy w stronę mojego domu.
- Wiesz że nie musisz mnie odprowadzać?
- Wiem, ale chcę.
- Proszę proszę. Niezłą sobie lalunie znalazłeś, Styles - odezwał się głos za nami, a my oboje w tym samym czasie się odwróciliśmy.
- Odwal się od niej Baker - odpowiedział Harry temu facetowi.Był to wysoki mężczyzna z zupełnie inną posturą niż Harry. Widać było jego mięśnie przez które wyglądał na grubszego.
- Co tak ostro?  Lepiej jej pilnuj, bo nie znasz dnia ani godziny - powiedział z chytrym uśmiechem i odszedł w przeciwną stronę.
- Um... Harry? Możesz mnie odwieść do domu? - zapytałam i od razu pokierowaliśmy się w stronę jego samochodu. - Powiesz mi kto to był?
- Nikt ważny - odpowiedział dalej patrząc na drogę.
- Harry! Jak nikt ważny? Dlaczego mówił o mnie? - zapytałam zdenerwowana, bo po raz kolejny mnie zbywa. Właśnie podjechaliśmy pod mój dom, Harry wyłączył silnik i odwrócił się w moją stronę.
- Mam z tym człowiekiem na pieńku. Kiedyś zrobiłem coś co mu się nie spodobało i od tej pory próbuję mnie załatwić. Zapamiętaj Laura jedno, jeżeli gdziekolwiek go zobaczysz masz uciekać i dzwonić do mnie. Rozumiesz?
- Ale dlaczego? W coś ty mnie kurwa wpakował? Nie chcę być przez kogoś ścigana czy obserwowana!
- Wiem przepraszam, okej? Po prostu nie mogę trzymać się od ciebie z daleka.
- Dlaczego?
- Może kiedyś to zrozumiesz, a teraz pamiętaj to o czym ci mówiłem. Będę cię miał na oku, więc się nie martw.
- Nie martw się?! Żartujesz sobie?
- Laura proszę. Wiem że mnie nie lubisz, ale teraz najważniejsze dla mnie jest twoje bezpieczeństwo.
- No dobrze. Okej. Teraz muszę iść.
- Uważaj na siebie, gdyby coś to dzwoń o każdej porze.
- Fajnie się gadało dzisiaj. Pa - powiedziałam i szybko wysiadłam z samochodu. Gdy byłam za drzwiami, spojrzałam przez wizjer czy Harry jeszcze tam był. Stał jeszcze chwilę i odjechał. Zaniosłam swoją torbę do pokoju i wróciłam do kuchni na kolację. Po niej poszłam się wykąpać i pooglądać telewizję.Nic specjalnego się nie działo, a ja byłam strasznie wykończona i zasnęłam w połowie filmu.

Obudził mnie dotyk na policzku. Zrzuciłam czyjąś rękę i chciałam spać dalej, ale ręka znowu dotykała mojego policzka.
- Mamo jeszcze chwila - powiedziałam i usłyszałam chichot, który nie należał do mojej mamy, ale do jakiegoś mężczyzny. Pospiesznie otworzyłam oczy i zobaczyłam na moim łóżku Harrego.
- Harry? Co ty tutaj robisz?
- Przyszedłem zobaczyć czy wszystko w porządku. Było jakieś światło to myślałem że nie śpisz i wszedłem. Słodko wyglądasz jak śpisz - powiedział, a mojej policzki przybrały czerwony kolor podczas jego ostatniego zdania.
- Jak się tu dostałeś?
- Przez okno.
- Często coś takiego robisz?
- Częściej do domu wchodzę przez drzwi - odpowiedział wyszczerzony.
- Nie mogłeś napisać sms'a?
- Wolałem przyjść osobiście
- Wszedłeś, zobaczyłeś że wszystko okej, a teraz możesz iść.
- Ale ty jesteś niegrzeczna.
- Myślałam że już o tym wiesz - uśmiechnęłam się sarkastycznie.
- Dobra już dobra. Idę. Uważaj na siebie... skarbie - powiedział na co spiorunowałam go wzrokiem. Po chwili był za oknem i widziałam jak wsiada do swojego auta i odjeżdża. Ja wróciłam do łóżka i starałam się zasnąć, ale w głowie cały czas miałam słowa tego faceta. Trochę się go wystraszyłam, ale Harry powiedział że moje bezpieczeństwo jest dla niego ważne i będzie mnie chronił, więc chociaż w tej kwestii postanowiłam mu zaufać

- Hej mamo! - powiedziałam wchodząc do kuchni rano - Gdzie wszyscy?
- Tata pojechał w nocy w delegację bo do niego zadzwonili, a twoja siostra jeszcze śpi.
- Yhmm - mruknęłam pod nosem i zabrałam się za robienie sobie śniadania, które składało się z płatków czekoladowych i zimnego mleka. Po posiłku odstawiłam miskę do zlewu i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Dzisiaj była straszna ulewa i zapowiadało się że będzie burza, której nie znoszę. To niby nic takiego, ale tak już mam. Nienawidzę jej. Kończąc rozmyślenia o burzy, wyszłam z pod prysznica, dokładnie wytarłam swoje ciało ręcznikiem i założyłam ubrania. Wróciłam do swojego pokoju i wzięłam laptopa. Sprawdziłam różne portale społecznościowe i włączyłam sobie film " Po prostu walcz". Bardzo mi się spodobał. Gdy się skończył postanowiłam zejść na dół i zobaczyć co moja mama porabia, bo nic innego nie zostało mi do roboty.
- Co tam mamuś? - zapytałam z uśmiechem moją rodzicielkę, która krzątała się po kuchni.
- No nic, dużo roboty. Właściwie to... - przerwał jej dzwonek do drzwi.
- Ja otworzę - powiedziałam i ruszyłam w stronę drzwi. Tak jak moja mama nie miałam pojęcia kto e być, no bo komu chcę się wychodzić w taką pogodę? Otworzyłam drzwi, a moim oczom ukazała się zakapturzona postać. Wyglądał na faceta, ale nie mogłam powiedzieć kto to był bo głowę miał nisko spuszczoną, lecz po chwili podniósł ją do góry.
- Harry? Co ty tu robisz? I to w taką pogodę? - zadawałam pytanie za pytaniem.
- Przyszedłem cię wyciągnąć z domu.
- To ci się chyba nie uda, bo jakbyś nie pamiętał to mam jeszcze karę.
- Oj no nie mów że z ciebie to taki świętoszek jest.
- Uwierz wole posiedzieć w domu do końca miesiąca niż pół roku! - powiedziałam
- Mogę wejść? Trochę tu zimno. - zapytał.
- A nie możesz wrócić do domu? - zapytałam i niechętnie wpuściłam go do środka.
- Kto to skarbie? - w przedpokoju pojawiła się moja mama
- Dzień dobry - powiedział uprzejmie chłopak.
- Dzień dobry - moja rodzicielka posłała uśmiech w jego stronę
- Mamo to jest Harry, przyszedł bo chciał żebym gdzieś z nim wyszła.
- A gdzie chcecie się wybrać?
- Chciałem zabrać Laurę na zakupy żeby pomogła mi wybrać ubrania na ślub mojego kuzyna - odpowiedział jej Harry a ja wyszczerzyłam oczy.
- O. To Laura z pewnością ci pomoże.
- Yyym... Ja nie mogę. Mam przecież karę. Musisz poprosić kogoś innego - oznajmiłam a w tym momencie na dół zeszła moja siostra - Poza tym miałam robić już coś z Sofii.
- Co niby? - zapytała , a ja nadepnęłam na jej stopę i głupkowato wyszczerzyłam w stronę Harrego. - A to. Zrobimy to kiedy indziej, nie martw się. - odparła złośliwie.
- No widzisz. Idźcie już i nie wracaj zbyt późno. - powiedziała moja mama. Harry pożegnał ją krótkim do widzenia i wyciągnął mnie za rękę z domu. Szybko przebiegliśmy przez deszcz do jego samochodu i ruszyliśmy jak mniemam w stronę galerii.
- To czego szukamy? - zapytałam wchodząc z nim do dużego budynku w którym znajdowało się centrum handlowe.
- Tego co ci mówiłem - odparł.
- Serio idziesz na ślub?
- Tak.
- Jakoś cie nie widzę w garniturze.
- Źli chłopcy też je czasami zakładają, a ja zostałem do tego zmuszony.Nic nie mogę już na to poradzić - odpowiedział i zaczęła się nasza bieganina.Chodziliśmy od jednego sklepu do drugiego, co w sumie było raz winą Harrego, a raz moją, bo kiedy mi się coś podobało to jemu coś w tym nie pasowało i na odwrót. Oboje mieliśmy już naprawdę dosyć, ale się nie poddaliśmy. Wreszcie trafiliśmy do sklepu gdzie garnitur dla niego spodobał się mi i jemu.
- No i kupione. - powiedział Harry gdy wychodziliśmy ze sklepu - Nie było tak źle, co?
- Było koszmarnie. Nigdy więcej nie idę z tobą na zakupy. Nigdy! -odparłam na co Harry się zaśmiał.
- To teraz po jedzenie?
- Chciałabym ale nie mogę. Mam dzisiaj siłownię i muszę tam być za pół godziny.
- Serio? Bo ja też mam. Chodź zawieziemy to weźmiemy ciuchy i pojedziemy razem.
- Nie chce mi się. Odpocznijmy chwilę - poprosiłam Harrego, ale on stał i wpatrywał się we mnie, aż w końcu podszedł do mnie i niespodziewanie przerzucił przez ramię łapiąc mnie nad kolanami.
- Aaaa! Harry! - pisnęłam - Puszczaj mnie!
- Przed chwilą byłaś zmęczona, więc pomagam ci dotrzeć do samochodu - odpowiedział i po prostu wiedziałam że na jego ustach pojawił się ten słynny uśmieszek. Ludzie gapili się na nas jak na dziwolągów. Jeszcze podczas szukania garnituru dużo dziewczyn przyglądało się Harremu i nie mam pojęcia, ale chyba zaczęłam być.... zazdrosna? Nie, nie to nie jest prawda. Pewnie mi się coś pomyliło. Nie będę więcej o tym myślała. Harry podszedł do samochodu, otworzył drzwi, posadził mnie na fotelu i poszedł na drugą stronę.
- Wiesz że mogłabym sama tutaj przyjść?
- Ależ oczywiście wiem że mogłabyś, ale czy tak nie było zabawniej?
- Zależy dla kogo - odparłam patrząc za okno. Pogoda była jeszcze gorsza niż rano. W takie dni o wiele bardziej wole siedzieć w domu i oglądać filmy, niż biegać po galerii. Najpierw podjechaliśmy do mojego domu, skąd zabrałam swoją torbę i wróciłam do samochodu. Dom Harry'ego był śliczny i w dodatku duży. Weszliśmy do środka a mnie zatkało. Był jeszcze ładniejszy w środku niż na zewnątrz.
- Poczekaj tu, ja zaraz przyjdę - powiedział i pobiegł schodami zapewne do swojego pokoju.