- Cześć tato, miło cię widzieć - zignorowałam jego pytanie, lecz on nie odpuścił.
- Laura odpowiedz - powiedział, ale ton jego głosu wciąż był łagodny.
- Razem z Monicą wybrałyśmy się do Sofii. Wiem, że powinnam wrócić wcześniej. Przepraszam.
- Nic się nie stało skarbie - odpowiedział mi z uśmiechem. - Obiad zaraz powinien być.
- To dobrze, bo jestem strasznie głodna - zaśmiałam się chwytając przy okazji mój brzuch. Ja ruszyłam już w stronę schodów żeby zanieść swoją torbę do pokoju, ale nagle przypomniałam sobie o dzisiejszej imprezie.
- Tato?
- Tak Laura, o co chodzi?
- Bo wiesz - zaczęłam podchodząc w jego stronę - Dzisiaj jest impreza u Josha z okazji rozpoczęcia roku szkolnego. Mogę iść? Proszę proszę proszę - dokończyłam i zrobiłam słynne oczy Shrek'a, które zawsze działają.
- Dobrze, ale znasz zasady. Zero alkoholu i sex oraz nie wracasz za późno. Jasne?
- Oczywiście. Dziękuję - pisnęłam z radości, dałam mu buziaka w policzek i pobiegłam do siebie. Szybko napisałam Mo że mogę iść na imprezę, a ona po paru sekundach odpisała że przyjdzie po mnie o 20.
- Laura obiad gotowy! - usłyszałam głos mamy i pędem ruszyłam na dół.
- Co dzisiaj jemy? - zapytałam radośnie.
- Spaghetti - odpowiedziała mama, a moje oczy momentalnie się zaświeciły. Uwielbiałam to danie, pomimo tego że to zwykły makaron z sosem pomidorowym.
- A jak tam pierwszy dzień w szkole? - zapytała moja rodzicielka, gdy już zaczęliśmy jeść.
- Yyy.. no było - przerwałam próbując wybrać odpowiednie słowo - spoko. Tak tak spoko. - serio Laura już nic głupszego chyba wymyślić nie mogłaś. Gratuluje głupoty - karciłam się w myślach za to co powiedziałam.
- Co się stało?
- Nie dlaczego? Po prostu myślę o dzisiejszej imprezie - odpowiedziałam starając się jakoś ominąć temat szkoły.
- Postaraj się późno nie wracać.
- Dobrze mamo, obiecuję. To ja już pójdę do siebie i zacznę się przygotowywać. Było pyszne jak zawsze mamo - powiedziałam kobiecie i udałam się do swojego pokoju. - W co tu się ubrać ? - pytałam po cichu samą siebie. Może to? Nie to trochę za eleganckie jak na imprezę. A może to? O cholerka, za bardzo oczojebne. Ale za to ten zestaw jest świetny! Boże dlaczego ja ciągle mówię do siebie. Powili zaczynam przypominać własną babcie. Dobra koniec już tym. Szybko udałam się do łazienki aby przestać rozmawiać sama ze sobą. Napuściłam do wanny dużo cieplutkiej wody i zanurzyłam się w niej po samą szyję. W wannie siedziałam jakąś godzinę i przy okazji umyłam włosy. Owinęłam swoje mokre ciało ręcznikiem i wzięłam się za suszenie głowy. Mam długie włosy więc zajęło mi to duuużo czasu. Po tym od razu je wyprostowałam i zabrałam się za makijaż. Do imprezy nie zostało mi dużo czasu bo tylko godzina, może lekko ponad. Po makijażu zabrałam się za paznokcie i w tym samym czasie usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Tato otwórz, to pewnie Monica - krzyknęłam z pokoju i dalej malowałam pazurki. Po chwili usłyszałam kroki na schodach i moja drzwi się otwarły, a za nimi stała moja najlepsze przyjaciółka.
- Ty jeszcze nie ubrana?
- Już chwilka, tylko skończę i pójdę się ubrać. Ale powiem ci że wyglądasz ślicznie. Josh oszaleje na twoim punkcie.
- No proszę cię. A zmieniając temat. Jak tam koza? Harry też był? - pytała z ciekawością przy okazji ściszając ton swojego melodyjnego głosu.
- Był i w kozie w ogóle się nie odzywał. Ale za to jak szłam do domu to mnie porwał
- Że co?!
- Wciągnął mnie siłą do samochodu. Ten koleś jest serio coraz dziwniejszy.
- Trzymaj się od niego z daleka
- Próbuję, ale jak na razie marnie mi to wychodzi - odpowiedziałam i poszłam do łazienki założyć wcześniej przygotowane ubrania. Gotowa popsikałam się jeszcze perfumem i razem z Mo zeszłyśmy na dół.
- Ja lecę, do zobaczenia - krzyknęłam przy drzwiach i wyszłyśmy. Była 20 i zaczynało robić się coraz zimnej, ale mi to nie przeszkadzało. Po drodze opowiadałam Mo mój plan jak zeswatać ją z Josh'em i mam nadzieję że to wypali, bo oni świetnie do siebie pasują, choć ona oczywiście temu zaprzecza.
- Nie będziesz nas swatać.
- No ale dlaczego nie? Świetnie się razem dogadujecie i w ogóle do siebie pasujecie.
- Bo nie chce wyjść na idiotkę. On na pewno nic do mnie nie czuje - powiedziała zasmucona.
- To ja go dzisiaj podpytam i się dowiesz, a jeżeli mu się podobasz to o sama zaczniesz działać albo ja się tym zajmę. Zrozumiano?
- Ohh no dobra. Ale wątpię, że coś z tego wyjdzie
- Pleciesz bzdury i tyle. - stwierdziłam z przekonaniem - Chodź jesteśmy już - dokończyłam z uśmiechem spoglądając na duży dom. Przekroczyłyśmy bramę i już przed domem stało parę osób z kubkami wypełnionymi jakimś trunkiem. W środku aż huczało. Czuć było woń alkoholu i papierosów, jak na każdej imprezie. Przeciskałyśmy się przez tłum ludzi, aby znaleźć domownika co udało nam się dopiero po 10 minutach.
- Josh! Hej! - powiedziałam do chłopaka próbując przekrzyczeć głośną muzykę.
- Hej wam dziewczyny! Jak się bawicie? - zapytał, ale tylko przez chwilę na mnie popatrzył, bo resztę uwagi poświęcił Mo.
- Dopiero przyszłyśmy i od razu poszłyśmy szukać ciebie! - odkrzyknęła Mo.
- Chcecie jakieś drinki? - zapytał Josh na co Monica ochoczo pokiwała głową.
- Ja dziękuje, bo jeżeli chce jeszcze kiedyś wpaść na imprezę to nie mogę pić - odpowiedział troszkę zasmucona. Oczywiście nie pijałam alkoholu, chyba że jedno piwo ale tylko w wyjątkowych sytuacjach. Są ludzie którzy umieją świetnie bawić się bez alkoholu i ja z pewnością do nich należę.
- My idziemy potańczyć, później najwyżej nas znajdziesz, albo znajdziesz tylko Monicę - oznajmiłam chłopakowi i ciągnąc przyjaciółkę za rękę poszłyśmy potańczyć. Leciały same szybkie kawałki, więc za długo tam nie zostałyśmy. Gdy byłyśmy już na prawdę wykończone ruszyłyśmy w stronę kuchni w celu napicia się czegoś. Tam napotkałyśmy Joh'n, Max'a i Harry'ego i postanowiłyśmy się.... zaraz zaraz Harry?! Co on tu do cholery robi?! Gdybym wiedziała że ON tu będzie to ja na pewno bym się tu nie pojawiła.
No cholera!! Monica też go zauważyła, ale ona nie miała z nim takich problemów jak ja i ruszyła w ich kierunku, a ja żeby nie stać tam jak słup też poszłam.
- Cześć chłopaki. - powiedziała i uśmiechnęła się nawet do Harry'ego, a jeszcze nie dawno kazała mi go unikać.
- Hej dziewczyny - odpowiedział Max z uśmiechem.
- Cześć, my się chyba nie znamy. Harry jestem - powiedział chłopak i wyciągnął rękę w stronę mojej przyjaciółki.
- Monica, w skrócie Mo - odparła z uśmiechem.
- Cześć Laura - zagadał do mnie lokers, a ja tak bardzo chciałam go unikać - nieźle wyglądasz skarbie - szepnął mi na ucha, a po moim ciele aż przeszły ciarki.
- Taa. Cześć Max, co tam słychać? - zignorowałam Harry'ego i zwróciłam do kolegi.
- A wszystko w porządku, dzięki Laura - odpowiedział puszczając mi oczko na co lekko się zaśmiałam. Widziałam, że Josh przyniósł już Mo alkohol, więc dziewczyna nie za długo utrzyma się na nogach. Mo w żadnym wypadku nie jest jakimś nałogowym alkoholikiem, po prostu uwielbia zabawę i nie kiedy nie umie się powstrzymać. Chwyciłam dziewczynę za ramię i odciągnęłam ją na bok, przy okazji przepraszając chłopaków na moment.
- Słuchaj, chcesz się dowiedzieć czy Josh coś do ciebie czuje? - zapytałam poważnie.
- No chcę chcę.
- To przestań pić. Ja zaraz pójdę z nim pogadać a ty w końcu to odłóż, bo zaraz nie będziesz wiedziała co się dookoła dzieje, a ja nie chcę żebyś później czegoś żałowała. Rozumiesz??
- Dobrze już przestaję. Ale proszę nie rób nic żebym wyszła na idiotkę.
- Obiecuje - odpowiedziałam i podeszłyśmy z powrotem do kumpli. - Josh mogę cię na chwilkę poro....
- Chodź idziemy potańczyć - powiedział Harry i pociągnął mnie za rękę przerywając w połowie zdania.
- Puść mnie! Nie mam zamiaru z tobą tańczyć! - wyrywałam się ale to nic nie dawało.
- Przestań się opierać
- Cholera człowieku ja nie chcę mieć z tobą nic wspólnego! Zrozum to wreszcie! - krzyknęłam i myślałam że w końcu odpuści, ale on nie dawał za wygraną.
- Tak tak, ja i tak wiem swoje - odparł z chuligańskim uśmieszkiem.- Gówno wiesz! Nienawidzę c..- przerwał mi zamykając moje usta w pocałunku.
Z początku nie wiedziałam co się dzieje, ale po chwili się ocknęłam i oderwałam od niego uderzając go w twarz.
- Podła świnia - syknęłam w jego kierunku i odeszłam w miejsce gdzie ostatnio widziałam przyjaciółkę. Na całe szczęście stała tam i gadała z chłopakami, więc postanowiłam podejść.
- Hej Mo możemy pogadać? - zapytałam po cichu dziewczynę, ale jednak na tylko głośno aby usłyszała.
- Pewnie, coś się stało? - zapytała z troską widząc moje zakłopotanie.
- Chodź do łazienki to ci powiem - oznajmiłam i ruszyłam w stronę toalety. Byłyśmy już parę razy u Josh'a w domu, więc mniej więcej wiedziałyśmy co gdzie jest. W łazience na szczęście nikogo nie było, więc szybko tam weszłyśmy i zamknęłyśmy drzwi.
- Co się dzieje Laura? - zapytała mnie Mo
- Harry się stał - odpowiedziałam a patrząc w moje oczy można było zauważyć nienawiść.
- Coś ci zrobił? - spytała trochę nie pewnie.
- O-on... on mnie pocałował. Z początku nie wiedziałam co się dzieję, ale w porę się ogarnęłam i dałam mu w twarz - wyjaśniłam wszystko, natomiast teraz w jej oczach widoczna była ochota zamordowania chłopaka.
- No rozjebie go na kawałki - stwierdziła i już ruszyła w stronę drzwi, ale udało mi się ją zatrzymać.
- Stój! Nie idź nigdzie. Najlepiej będzie jak nikomu o tym nie powiesz, nawet Josh'owi. Po prostu niech to zostanie pomiędzy nami. Okej?
- Ale on cię zranił, zrozum. Nikt tego nie może robić.
- Dobrze, ja wiem. Ale to się już nie powtórzy - zapewniłam ją, a ona po prostu mocno mnie przytuliła.
- Idziemy się jeszcze trochę pobawić, czy spadamy do domu? - spytała, gdy tylko mnie puściła.
- Możemy zostać - uśmiechnęłam się - A jak tam z Josh'em? Widziałam że gadaliście.
- No sama nie wiem. Na razie zostaje tak jak jest, może kiedyś coś z tego wyjdzie - odpowiedział, ale nie była smutna. Wyszłyśmy z toalety,a przed nami pojawił się Styles.
- Możemy pogadać Laura? - zapytał i był aż za nadto uprzejmy, więc wiedziałam że po raz kolejny coś knuje.
- One nie ma ochoty z tobą gadać. Ani teraz ani nigdy więcej, więc spadaj - odpowiedziała Mo. Dobrze wiedziała co w danej chwili czuję, tak jakby czytała mi w myślach.
- A co ty jej prawnik jesteś? - zakpił z niej chłopak.
- A co ci do tego? Jesteś zwykłym dupkiem, a ona się z nimi nie zadaje - odparła ze znaczną złością.
- A z dziwkami się zadaję? Bo z tego co widzę to tak - po raz kolejny z niej zakpił, ale w tym momencie przesadził.
- Odwal się od niej. Ona nie jest dziwką, ale ty jesteś dupkiem i chyba większego na tym świecie się nie da spotkać. Nie mam zamiaru z tobą gadać, ani na ciebie patrzeć, więc zniknij z mojego życia! Daj mi wreszcie spokój! - syknęłam w jego stronę i odeszłam za przyjaciółką. Nikt tak nie będzie mówił o mojej najlepszej przyjaciółce. Dupek jeden! Jeszcze raz wyjedzie z takim tekstem, to może się to dla niego o skończyć bardzo źle. Mo odeszła już szybciej i stała obok chłopaków, a ja poczułam że ktoś ciągnie mnie za łokieć. Pierwsze co pomyślałam to : Harry. Szybko się odwróciłam ale to nie był on, tylko jakiś nawalony typek. Strasznie od niego śmierdział, a on sam ledwo trzymał się na nogach. Próbowałam się wyrywać, ale jak na tak pijanego człowieka był strasznie silny. Zaciągnął mnie w jakiś kąt i pchnął na ścianę. Zaczął się do mnie zbliżać i dobierać się do mnie. Przestraszyłam się nie na żarty i zaczęłam krzyczeć jak najgłośniej. Nikogo koło nas nie było, a muzyka zagłuszała mój głos. Chłopak zaczął podnosić moją bluzkę, a ja nie miałam możliwości ruchu.
- Nie opieraj się skarbie, wiem że tego chcesz - sapnął mi do ucha. Robiło mi się aż nie dobrze, gdy pomyślałam co może mi się zaraz przydarzyć.
- Zostaw mnie do cholery! Pomocy! - krzyczałam dalej, ale nikt się nie zjawiał. Ten typek zaczął dobierać się do guzika moich spodenek, a w moich oczach pojawiły się łzy. Bałam się, tego co zaraz się stanie, więc zacisnęłam mocno powieki.
- Odwal się od niej! - usłyszałam ale nie rozpoznawałam tego głosu. Po chwili nie czułam na sobie już jego dotyku, ale bałam się otworzyć oczy. Nie wiedziałam co mogę tam zobaczyć, ale się przemogłam i gdy otwarłam to cały obraz był zamazany przez łzy w moich oczach. W końcu poczułam jak ktoś mnie obejmuje.
- Cii już nie płacz. Wszystko w porządku? - zapytał ktoś, a ja wtedy podniosłam wzrok i ujrzałam Harrego. Ale co on tu robił? Przecież on mnie nie znosi, najpierw mi grozi, później rozkazuje i porywa, potem niespodziewanie całuje a teraz jeszcze ratuje? Ja już nic z tego nie rozumiem.
- H-harry?! Znowu ty?! - zdziwiona krzyknęłam na niego.
- Laura posłuchaj..- nie dałam mu dokończyć. Tak wiem uratował mnie, ale to i tak nic nie znaczy.
- Nie! Wiesz dziękuję ci za to że uratowałeś mnie przed tym typkiem, ale i tak uważam cię za dupka. Niestety - powiedziałam i odeszłam. Chciałam już wrócić do domu, Od razu ruszyłam na poszukiwania Mo, ale nigdzie nie mogłam jej znaleźć. Po drodze natknęłam się na Max'a.
- Hej Max, słuchaj. Jak spotkasz Mo to powiesz jej że już musiałam iść? Będę wdzięczna, bo nigdzie nie mogę jej znaleźć - poprosiłam chłopaka.
- Jasne nie ma sprawy. Odprowadzić cię? - zapytał.
- Nie muszę się sama przejść i pomyśleć. Do zobaczenia w szkole - odparłam i wcześniej się żegnając ruszyłam w stronę wyjścia. Byłam za bramą i skręciłam w prawą stronę żeby dotrzeć do domu. Nagle ktoś chwycił mnie w pasie i ruszył w przeciwną stronę. Po raz kolejny dzisiaj coś mi się przytrafia. Mam tego serdecznie dosyć.
- Puszczaj mnie! - krzyczałam i zaczęłam się wiercić, ale to nic nie dało. Ten ktoś stanął przed samochodem, otworzył drzwi i mnie tam wepchnął. Było za ciemno żeby rozpoznać kto to jest, ale skądś poznawałam ten samochód. Od razu pociągnęłam za klamkę, ale drzwi nie ustąpiły. Po chwili ktoś otworzył drzwi z drugiej strony i wsiadł do środka a moim oczom ukazał się HARRY, po raz kolejny tego dnia.
- Co ty znowu odwalasz?! Co?! - spytałam wściekła.
- Zabieram cię - odparł i popatrzył się na mnie.
- Znowu mnie porywasz?! Harry to nie jest zabawne, ja muszę wracać do domu.
- Co grzeczna córunia musi już być w łóżeczku? - zakpił ze mnie.
- Harry! Nie chcę mieć przez ciebie kłopotów, do cholery! Masz mnie wypuścić, albo jak tak bardzo pragniesz zawieźć do domu!
- Dobrze zawiozę cię - odparł, a ja aż się zdziwiłam że tak szybko się zgodził.
- Dlaczego ty mi to robisz? - spytałam po paru minutach ciszy.
- Bo lubię - odpowiedział.
- Dupek - wyzwałam go.
- Dziwka - odparł, a mnie aż zatkało. Ale ja się tak łatwo nie dam.
- Sukinsyn
- Szmata
- Zdechły kutas
- Auć - powiedział kładąc rękę na klatce piersiowej - zabolało - zaśmiał się i dalej patrzył na drogę. - A może by tak podziękować, za uratowanie ci tyłka?
- A może nie? - odparłam podnosząc jedną brew do góry. Spojrzałam przez okno i zauważyłam, że to nie jest droga która prowadzi do mojego domu - Gdzie ty jedziesz?
- Do domu
- Ale to nie jest droga do mojego domu!
- A kto powiedział, że jedziemy do TWOJEGO domu? - zapytał głupkowato. Miałam ochotę mu przyłożyć, ale nie chciałam spowodować przez to jakiegoś wypadku
- Nienawidzę cię. Zgłoszę to na policję jako porwanie i pójdziesz siedzieć - syknęłam i wiedziałam że się za to wkurzy ale już się go nie boję.
- Mówiłem ci że masz nie mówić przy mnie o więzieniu! - krzyknął na mnie, a jego oczy drastycznie mieniły kolor. Stały się takie ciemne i puste.
- Ups wymksneło mi się - przyłożyłam rękę do ust, ale po chwili dodałam - Ale jakoś nie żałuję - uśmiechnęłam się, a on coraz bardziej się wkurwiał.
- Wydaję mi się, że nie wrócisz już do domu - stwierdził.
- Tak jasne - odparłam, ale on był strasznie poważny - Nie żartuj.
- A wyglądam jakbym żartował? Nie posłuchałaś się więc jakaś kara musi być - odpowiedział.
- Nienawidzę cię - syknęłam i przez resztę drogi się nie odzywałam. On coś tam do mnie mówił, ale jakoś mnie to nie interesowało. Pomyślałam, że jak nie będę się odzywać, to da sobie spokój i odwiezie mnie do domu. Może to chociaż zadziała. Jechaliśmy jeszcze chwilkę i zatrzymaliśmy się przed domem jednorodzinnym, który o dziwo z zewnątrz był ładny. Harry wyszedł z samochodu, obszedł go dookoła i otwarł drzwi z mojej strony.
- Wysiadaj - rozkazał, ale ja się nie odzywałam - Powiedziałem wysiadaj! - warknął, a ja dalej nic.
- Nie odzywasz się, rozumiem. Czyli spędzasz noc w samochodzie - stwierdził, zatrzasnął auto i zamknąłautomatycznie. Spojrzałam przez okno, a on kierował się w stronę domu i po chwili drzwi za nim się zatrzasnęły. Cieszyłam się że nie muszę tam wchodzić, ale nie podobało mi się to że przez całą noc będę siedzieć a jego durnym aucie. Spędziłam w tym cholernym samochodzie już jakieś 3 godziny. Harry nie pojawił się nawet ani razu, a ja po prostu zasypiałam. Oparłam głowę o fotel, wyciągnęłam nogi do przodu, zamknęłam oczy i odleciałam. Chciałam jak najszybciej wrócić do domu, a nie siedzieć z tym pacanem.
______________________________________________________________
Dobra jest 3 rozdział. Wiem dużo przekleństw, ale taki charakter będzie miał ten blog. Jeżeli wam się podoba to proszę komentujcie, to dodaj motywacji. Z resztą im więcej komentarzy tym prędzej dodany rozdział. Do NN ;D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz